Złoto

Od początku naszego istnienia przyklejono nam łatkę kapeli antyklerykalnej. Czy byliśmy/jesteśmy antyklerykalni? Owszem tak, ale w takim samym stopniu jak antykomunistyczni czy antyfaszystowscy. Śpiewaliśmy też o zabijającej robocie i alkoholizmie. Ale najprostszym skojarzeniem z nazwą był antyklerykalizm. A jeżeli jeszcze w tekstach pada słowo „Bóg” czy „Jezus”… Nieważne w jakim kontekście – tacy jak my na pewno muszą być antyklerykalni. Ale jeśli ktoś zadał sobie trud posłuchania czy poczytania – okazywało się, że tekst jest o… wiernych! Nie o pasterzach. Ale o wiernych właśnie i o pewnej skurwiałej wersji pragmatyzmu, czyli o hipokryzji. Wydaje mi się że takie jednak było zapotrzebowanie i samych szufladkujących najbardziej to jarało. A przecież nawet w nazwie chodziło szerzej o pewien rodzaj instytucji; wprawdzie inkwizycja była najbardziej spektakularna, ale tą samą rolę w innym systemie spełniało UB, SB czy każda inna policja polityczna – np. CzK w ZSRR czy Strażnicy Rewolucji w Iranie. Ładnie też zbiegło się to z przebudzeniem roszczeń kościoła, które wtedy, jak się okazało i tak były jeszcze powściągliwe. A „Złoto”? To jest pierwszy nasz od początku do końca i dosłowny antyklerykalny utwór!
To jeden z trzech numerów, które mieliśmy zrobione jeszcze przed naszym siedmioletnim zamilknięciem. Nawet zdarzyło nam się go zagrać. I z tym numerem mamy jeszcze związany pewien niecny plan….

Ex Pert

złoto, złoto, złoto i purpura
spod czarnej sutanny
goły ogon szczura

złoto, złoto, chytre oczy świni
już nikt nie wygoni
kupców ze świątyni

złoto, złoto, złoto chciwe ręce
– ile chcesz?
– więcej!…


< WSTECZ | DALEJ >