Pasja

Mieliśmy wtedy (jak zwykle) rozgrzebanych kilka numerów naraz, bo Marek produkował tematy jak szalony automat. A tekst? Kiedyś przed próbą Żółw siedział przed moim komputerem i na biurku znalazł porozkładane kartki ze szlifowanymi tekstami. Ten był akurat w rezerwie. Nie wiązałem z nim większych nadziei. Coś mi w nim nie pasowało. A on na widok właśnie tego jak raz zapiał z zachwytu. A jako że w tej materii zawsze mu wierzyłem… Wyrzuciłem tylko środkową zwrotkę i zaczął trybić.
Pamiętam, że tworzyliśmy ten numer na starej salce prób. Wyobraźcie sobie upalne lato i salkę (?) 3x4m. Jedna ściana to wprawdzie same okna, ale za to nieotwieralne – służą tylko po to, żeby nam słońce przez całą próbę pokazywało środkowy palec. Perkusji ściszyć się nie da, więc musimy się podgłośnić do jej poziomu. Stoimy tak, że każdy ma gryf sąsiada pod pachą, i gramy chyba już setny raz i mózg nam cieknie uszami, a tu jeszcze przyszli znajomi Marka – trzy osoby. My jesteśmy dość przyzwyczajeni, ale jak oni to wytrzymali?..
Kończyliśmy szlifować ten numer już z Buniem i to jego bas wygrywa pod koniec te wycinanki…

Ex Pert

to nie jest pasja św. Mateusza
to jest pasja moja własna
to jest krzyk, co burzy ciszę gabinetów
i nie pozwala ludziom zasnąć

i może runą mury Jerycha
może się zatną zamki w karabinach
to nie jest pasja św. Mateusza
to jest pasja moja własna


< WSTECZ | DALEJ >