Nie nadstawiaj

To jest numer, do którego muzykę skomponował Żółw zanim rozeszły się nasze drogi. Którejś próby zaraz po ustawieniu brzmienia i nastrojeniu – rozkręcił się na maksa i zaczął wycinać ten skomplikowany w sumie i dynamiczny temat basowy. Marek zaraz dołączył i zaczął dogrywać różne plamy dźwiękowe, a Hubert dostukiwać i dynamizować. Tekst był już dawno; napisałem go bardziej jako bon mot, aforyzm czy fraszkę. Anim się spodziewał, że się tekstem stanie. Ale gdy usłyszałem Żółwiowe basowanie – od razu mi się przypomniał i przypasował.
Ten numer był robiony na raty i po trochu. Jak nie było co robić, to otwierało się ten temat i cmokało, że tu coś za mało, a tam za dużo. Że tu by się dołożyło, a tam przycięło. Prace nad nim z czasem poszły w takim kierunku, że przestał mi się podobać. Walczyłem o swoją wizję, ale że w naszej kapeli panuje demokracja – zostałem przegłosowany. Utwór uratował Drut. Tuż przed nagrywaniem wymyślił gitarowy motyw, który brzmi teraz głównie na początku. Dzięki temu numer poważnie zyskał i mogę go słuchać bez wywracania oczami i zgrzytania zębem.
Kiedy nagrywaliśmy wokal u Nastiego (miałem wtedy 50-te urodziny), przyszła grupa przyjaciół i znajomych. To wszyscy oni na koniec zaśpiewali, zaskandowali, zawyli i zawrzeszczeli „… nie nadstawiaj!”
To była Spółdzielnia Inwalidów Wokalnych „Zachrypły Szept”…

Ex Pert

nie nadstawiaj drugiego policzka
nie nadstawiaj nawet pierwszego
pierdolnij każdemu, kto chociaż pomyśli
by zrobić ci coś złego


< WSTECZ | DALEJ >