List do Pana Boga

Historię tego kawałka opowiadałem już wiele razy… Kolega niepijący alkoholik, w ramach ucieczki przed światem mieszkający w małym miasteczku na końcu dupy. I ja przyjeżdżający do niego co jakiś czas. Kolega ów pracujący tam jako listonosz, któregoś razu trafił na sortowni listów list adresowany „Do Pana Boga”… a treść była miażdżąca:

„Panie Boże
Wiem, że to nieładnie skarżyć, ale ja już nie mogę wyczymać. Babcia mówiła że jesteś dobry i żebym ci wszystko mówił no to mówie że tata mnie bardzo bije i ciągle jest pijany, często mnie bije do krwi albo mam duże siniaki i pani w szkole pyta skąd, ale ja nic nie mówię, bo by powiedziała tacie. A tata mówi, że to moja wina, że mama poszła z jego kolegom i on teraz przez to pije. Czasami pani Jadzia da mi jeść, ale tata nie pozwala. Panie Boże jak jesteś taki dobry to weź mnie do siebie, bo ja tu już nie mogę wytrzymać.
Paweł, lat 8″

Marek wymyślił upiornego walczyka, dokleiłem do tego tekst… Postanowiliśmy że forma powinna być surowa i ascetyczna. Wtedy będzie bardziej wymowna. Niewiele brakło, a tego numeru nie byłoby na tej płycie, byłem temu niechętny, ale Drut się zaparł że musi być. Wymyślił jeszcze do tego te odzywające się na koniec, cudownie puentujące cymbałki. Kiedyś wykonywaliśmy ten numer na koncertach ale zarzuciliśmy – zbyt wiele mnie zawsze kosztował emocjonalnie. Nie mogłem się później przez dłuższą chwilę pozbierać.

To dobrze, że Drut wymógł nagranie tego numeru – poczułem ulgę, jakbym załatwił bolesną i nieprzyjemną sprawę, którą odkładałem od lat…

Ex Pert

mieszkam w piekle na drugim piętrze
i czuję, kiedy poręcze drżą
bo diabeł ma ręce mojego taty
a oddech – sam nie wiem skąd

gdy krzyczę – ściany są głuche
gdy płaczę – okna są ślepe
mój anioł często trzyma mnie
by diabeł mógł trafić lepiej

kromka szczęścia to dzień bez bicia
ucieczka przed cieniem na ścianie
pająk mnie schowa, mysz przenocuje
z kotem zjem śniadanie


< WSTECZ | DALEJ >