Głupie pytania

Był kiedyś taki zespół Ulica… początek lat ’90, gdzie na wokalu był KKO. Pomijając świetną warstwę muzyczną i ciekawą choreografię – jeden z ich tekstów zapamiętałem, bo był jak pięść:
Gdzie podziała się woda
w której Piłat mył ręce?
weszła w obieg, w nasz krwiobieg
i nie pytajcie więcej…
Tekst autorstwa Uszatego. Graliśmy z nimi jeszcze jako UOM, słyszałem go raz czy dwa, ale wbił mi się w pamięć, bo przenośnia zabija dosadnością. Ten tekst miał wpływ jako inspiracja do napisania mojego.

Muzykę zrobiliśmy na jednej z cudownych prób wyjazdowych u Marka; swobodne plumkanie i godzinne obracanie ewoluujących nam na instrumentach tematów. Aż pewne sekwencje zaczynają się powtarzać, jakby same powracały, jakby się porządkowały, ustawiały w szyk. Wynikały jedne z drugich. Uwielbiam obserwować ten proces… Bardzo nas bawiło przeciwstawienie przewijającej się przez cały numer, natrętnej melodyjki do zwartej ściany podstawowego riffu.
Do nagrania tego numeru zaprosiliśmy moją córkę Olgę. Tu z grubsza wiedzieliśmy czego oczekujemy. I wywiązała się znakomicie. Drut też wpadł na pomysł, żebym zabrzdąkał na drumli. Obie te partie nagrywaliśmy u Jaśka Hermana w studiu „Przypał”, które mieści się (jak i nasza salka) na terenie zajezdni autobusowej. Nagrywaliśmy to w niedzielną noc. Tak, by zakład, wprawdzie pracujący w trybie ciągłym, jednak miał najmniejszy ruch. Zresztą, w tym skrzydle budynku mieszczą się tylko szatnie ekipy sprzątającej i jeszcze jedna salka prób. Postanowiliśmy drumlę nagrywać na przestronnym korytarzu – w związku z pięknym naturalnym pogłosem. Trzeba też było wyczekać moment, w którym wyłącza się olbrzymi kompresor napędzający pneumatyczne narzędzia na hali. Ale że liczne świetlówki też wydawały jakieś diabelskie syki i brzęki – postanowiliśmy zgasić światło. Mina gościa, który prowadzony dźwiękiem drumli w ciemności nagle włączył światło i zobaczył mnie… Wszystkiego się pewnie mógł spodziewać w niedzielną noc na pustej zajezdni autobusowej, ale chyba nie półnagiego drumlistę w ciemnym korytarzu… Ale zanim się ten numer ze skrzypcami i drumlą uleżał – sporo było kontrowersji w łonie samej kapeli. Ktoś nawet rzucił hasło „irlandzka wiocha”. W sumie paradoksalnie dość trafne! Przy tym instrumentarium, i konstrukcji numeru niespodziewanie wyszła wartość dodana – pewne nawiązanie do ludyczności, które z kolei koresponduje z tekstem. Płytka i powierzchowna, pełna hipokryzji „wiara”. Dwoistość i pragmatyzm. Swobodny i nie budzący sprzeciwu w duszy rozdźwięk, który duchowe sprawy i wszelkie sacrum zostawia w kościele. A na co dzień żyje wedle najprostszych, konformistycznych i egoistycznych odruchów, jakby nigdy nie usłyszał dobrej nowiny…
A jeżeli czasem obudzi się sumienie i nieśmiało zapiszczy pytaniem…

Ex Pert

kto to codziennie wyznaje mu miłość
i za kamień chwyta?…
pij i nie pytaj

a kto to w niewinnych rzuca kamieniem
czyj to jest zwyczaj?…
pij i nie pytaj

a kto go codziennie przybija do krzyża
czyje to ręce?…
pij i nie pytaj więcej!


< WSTECZ | DALEJ >