Powiedziałem

To był nasz drugi koncert po odnowieniu działalności – Kolbuszowa. Ci, którzy się znają, mówią, że drugi skok ze spadochronem jest najgorszy – bo wiesz co cię czeka. Przecież nie był to drugi ani nawet dwusetny koncert w moim życiu, ale bałem się go jak diabli, bałem się jak wypadniemy – czy będziemy kolejną odcinającą kupony reaktywowaną kapelą? Czy mimo naszych chęci i starań nie jesteśmy archaiczni i tylko pewien sentyment i ciekawość sprawia że ludzie przyszli? A teraz opadnie kurtyna i okaże się że król jest nagi?

Zazwyczaj przed koncertami mam tak, że dość mocno reaguję – jestem skupiony, ale bardzo aspołeczny – opryskliwy i niesympatyczny. Tym razem siedziałem cicho w kącie sam i chyba to było widoczne, że jest coś na rzeczy, bo Żółw z Markiem podeszli do mnie i zaczęli mi rozganiać chmury jakąś błahą rozmową. Zeszło na nasze dalsze plany, na sposób robienia numerów i takie tam. Dałem się wciągnąć w rozmowę i zwierzyłem się, że mam mnóstwo różnych tekstów, tylko nie wszystkie się nadają do Inkwizycji. Bo na przykład są o… miłości. Wtedy Żółw powiedział: „A dlaczego do kurwy nędzy Inkwizycja nie może zagrać piosenki o miłości?!…”

W sumie fakt! Tekst napisałem jakieś 10 lat wcześniej, kiedy spotykałem się jeszcze niezobowiązująco z moją ukochaną i z wielu powodów nie miałem prawa nawet podejrzewać, że mam jakiekolwiek szanse. Na następną próbę Marek przyniósł temat. Nie było łatwo go sprasować razem; biedziłem się nad tym kilka dni, ale efekt jest raczej zadowalający.

A koncert w Kolbuszowej – zajebisty!..

Ex Pert

powiedziałem dużo za dużo
powiedziałem nie tylko słowami
bo powiedziałem, że cię kocham
i śmieją się za moimi plecami

tańczę na ostrzu noża
spodziewam się oceanu krwi
bo powiedziałem, że cię kocham
zaczynam już odliczać dni

rzucam się głową naprzód
i nie oglądam za siebie
już powiedziałem, że cię kocham
reszta należy do ciebie


< WSTECZ | DALEJ >