Wilk

Cóż można napisać o tym numerze?.. Żelazny punkt programu – swingująca galopada skomponowana przez Żółwia i moje neurotyczne, miejskie obsesje. Gramy go właściwie od początku, a za każdym razem, kiedy się temat rozwinie to nawet tysięczny raz, nawet na próbie nas niesie… I strasznie ciężko jest go równo zagrać…

Kiedyś, lata temu, na koncercie w małej śląskiej miejscowości przyszła liczna grupa skinów. Atmosfera napięta, wszyscy tylko czekają, podchodzi do mnie ichni najważniejszy i mówi że mamy zagrać „Wilka” bo wpierdol. I tak mamy go w programie, ale zagrać, to jakby ulec groźbom! Nie zagrać? Kiedy wszyscy (my też!) tego chcemy? W końcu gramy… W chwili kiedy kończy się intro i rusza tempo zaczyna się na widowni młyn. A to był czas kiedy ludzie przestali się już bać. Sala niezbyt duża, a bijatyka na około 60 osób… Nie mogłem sobie darować. Koncert wznowiliśmy po około 40 minutach. Źle się później śpiewało z nosem spuchniętym jak trąba… Ale było warto!

 

boję się
idąc przez miasto
idąc przez dżunglę
pełną ludzkich bestii

uciekam
chowając w błoto twarz
przed zawsze wrogich oczu
bezlitosnym ciosem

codziennie muszę być wilkiem


< WSTECZ   |   DALEJ >