Sinoszary

Ten numer graliśmy jeszcze w UOM, a jako że tekst był mój a muzyka Żółwia, to wzięliśmy go ze sobą. Motywem początkowym z tego numeru, granym przez bas i perkusję zaczynaliśmy koncerty. A później powtarzał się jeszcze raz na początku tego utworu. Nasz ówczesny basista, Świniak miał nieustanne kłopoty z wyczuciem jednej dłuższej przerwy między dźwiękami. Byliśmy już w rozpaczy gdy nagle Żółw kazał mu się w określonym momencie łapać za ucho. Akurat tyle czasu zajmował ten dźwięk. Tekst… dorastałem w takich okolicach. Robotnicze przedmieścia, enklawy biedy, alkoholu i rozpaczy. Bez nadziei. A melina pod figurką Matki Boskiej była na Kleparzu. Za komuny, gdy nie było nocnych sklepów, a alkohol reglamentowany (a przecież niezbędny do życia bardziej niż chleb) zawsze gdzieś była melina. Ale miejscowa była znana tylko lokalsom.
Natomiast ta meta – znał ją cały Kraków. Stał sobie jegomość pod figurką, pytał grzecznie ile, jeśli jedna, to miał przy sobie. Jeśli więcej – inkasował i szedł do bramy do magazynu. Było kryształowo uczciwie. Nie słyszałem by kogokolwiek kiedy orżnęli. Nawet spacyfikowali okolicę z chuliganów żeby interesu nie psuli. A solówka do tego numeru mi się… przyśniła.

Ex Pert

kobiety o twarzach bokserów
mężczyźni o twarzach
z parcianego worka
tu wódka jest bogiem
wiara w boga nałogiem
komunię przyjmuje się z korka

przez brudne szyby
gdy przedrze się słońce
na wyspy suchego chleba
tu wódka jest bogiem
wiara w boga nałogiem
i nic prócz wiary nie trzeba

w każdym mieście są takie miejsca, gdzie lepiej nie odpowiadać na pozdrowienia. obnośne meliny sprzedają wódkę pod figurką matki boskiej. a na brudnych podwórkach dzieci przegrywają swoje dzieciństwo w kręgle z flaszek.
jeśli to chłopak – będzie złodziejem i mordercą i albo zapije się na śmierć albo zgnije w więzieniu.
jeśli dziewczynka – na pewno będzie kurwą…


< WSTECZ   |   DALEJ >